Brak tolerancji i zrozumienia dla niepłodności

Brak tolerancji i zrozumienia dla niepłodności

Mimo, że niepłodność została już uznana za chorobę cywilizacyjną i dotyka co szóstą parę w naszym kraju, stosunek społeczeństwa do tej kwestii budzi wiele zastrzeżeń. Niemożność poczęcia dziecka dla dwojga kochających się ludzi jest ogromnym obciążeniem psychicznym, a niestety sytuację bardzo często pogarsza reakcja otoczenia, o ile para taka w ogóle zdecyduje się przyznać, że ma taki, a nie inny problem.

Oczywiście osoby borykające się z niepłodnością nie wymagają od otoczenia całkowitego wczucia się w tę sytuację, gdyż jest to zwyczajnie niemożliwe. Natomiast możliwym jest empatia, możliwym jest wsparcie, możliwym jest przyznanie, że bardzo nam przykro z tego powodu.

Dlaczego tyle kobiet, które nie mogą zajść w ciążę poddają w wątpliwość swoją kobiecość? Dlaczego mężczyźni, którzy nie mogą począć dziecka zastanawiają się nad tym, czy są pełnowatrościowi, skoro przecież nie mogą przedłużyć gatunku? Czy nie wynika to po części z nastawienia społeczeństwa do takich par? Wielu osobom wydaje się, że wystarczy podjąć decyzję o dziecku i za 9 miesięcy przychodzi na świat śliczna dziewczynka bądź chłopiec. Bo ludzie są do tego stworzeni, bo to podstawowe zadanie dwóch osób, które chcą iść razem przez życie. Jednak rzeczywistość brutalnie to weryfikuje, niektóre pary muszą przejść ciężką walkę zanim na świecie pojawi się ich dziecko. Inne w ogóle nie dostają takiej możliwości. Czy to oznacza, że są gorsze od osób, które co do miesiąca mogą zaplanować kiedy na świat ma przyjść ich dziecko? Niestety taki pogląd mimo XXI wieku nadal jest spotykany…

Z całą pewnością bardzo negatywnie odbija się to na parach walczących z niepłodnością. Bo przecież co w tym trudnego, bo na pewno się nie staracie tak jak powinniście – to częste komentarze, które niestety padają również z ust najbliższej rodziny. W takim przypadku nawet para wydająca się „dobrze” znosić całą sytuację, zaczyna się zastanawiać, czy może faktycznie nie ma trochę racji w tych bolesnych słowach?