Dostrzegaj błędy i ruszaj dalej

Dostrzegaj błędy i ruszaj dalej

Konstruktywna krytyka własnego postępowania może nam często płatać figle. Analizując zbyt wiele z naszego postępowania i zachowania możemy popaść w przygnębienie, przypisując sobie zbyt wiele negatywnych cech i obracając błędy w ciężkie porażki.

Traktowanie wszystkiego z dystansu także wydaje się niewłaściwe, gdyż odczuwamy brak kontroli nad własnym rozwojem i zmianą otoczenia. Gdzie znaleźć złoty środek i przede wszystkim, w jaki sposób konstruktywnie podchodzić do porażek i uczyć się z nich w sposób bezbolesny?

Jeśli chodzi o perspektywę, w jakiej się znajdujemy, analizując nasze sukcesy i porażki, zwykle przyjmuje się dwa modele: introwertyka i ekstrawertyka. Niestety, dla zrozumienia wpływu, jaki wywierają na nas tak jednoznacznie zestawy wartości, możemy poczuć się zupełnie inaczej, niż by to wynikało z doświadczenia.

Przede wszystkim uznaje się, iż klasyczny podział na osobę zamkniętą i otwartą daje wgląd w sposób komunikowania się ze sobą i innymi każdego człowieka. Z jednej strony pozwala to oczywiście szybko sklasyfikować pewne przejawy traktowania siebie i innych w perspektywie swojego doświadczenia. Co zrobić jednak, gdy pojawia się typ mieszany?

Introwertycy mają tendencję do tego, by to sobie przypisywać zwycięstwa i błędy. W ten sposób czują się dobrze, gdy wygrywają, jednak mają także problemy z wyjściem z negatywnego stanu, gdy przydarzy się coś złego. Introwertyk głęboko w sobie odczuwa przyczyny swoich niepowodzeń i przez to trudniej jest mu wrócić do pozycji wyjściowej i przestać się obwiniać.

Ekstrawertyk najczęściej obraca się w towarzystwie innych i jest prowokatorem wspólnych, zespołowych działań. Dzięki temu jego sukces ma często wymiar społeczny a wszelkie niepowodzenia rozchodzą się w mglistej sieci ludzkich powiązań. Problem powstaje dopiero wtedy, gdy ekstrawertyk zaczyna obwiniać otoczenie o swoje negatywne emocje i nie może tak naprawdę znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na nurtujące go pytania.

Oba typy osobowości mają szansę na to, by zatrzymać się w miejscu i przeanalizować swoje zachowanie, podsumować błędy i sukcesy. Niestety, równie możliwe jest zatrzymanie, spowodowane głęboką analizą stanów ujemnych, przez co trudno stwierdzić jednoznacznie, gdzie leży właściwa odpowiedzialność.

JA I OTOCZENIE

Konstruktywna krytyka własnej osoby zaczyna się w momencie działania. To jak podchodzimy do wykonywania zadań indywidualnych i zespołowych może nam wskazać, w jaki sposób spostrzeżemy własny udział w pracy. Introwertyk doceni całą swoją energię i wkład, by potem samodzielnie wstąpić na piedestał. Ekstrawertyk co prawda powie, że zwyciężył, ale swoją wygraną, choćby metaforycznie, obdaruje także innych.

Gorzej, gdy popełniamy błąd. Introwertyk jest świadom swojego zaangażowania i tego, że jest sam na placu boju. Jego wkład w rozwój pracy obliczony jest na 100% i wszelkie niepowodzenia wynikają z tego, iż to on zawiódł w procesie. Takie myślenie w bardzo prosty sposób doprowadza do zakłóceń w funkcjonowaniu świadomości.

Introwertyk przypisuje sobie wówczas wszelkie cechy związane z przegraną – brak umiejętności, kompetencji, nieznajomość metod, niewiedzę. Tylko osoby trzecie mogą uświadomić introwertyka o tym, iż jest w błędzie, że jest w błędzie, a innymi słowy: że nie jest sam.

Ekstrawertyk w momencie porażki odczuwa mniejszy ból, gdyż nie traktuje procesu dojścia do błędu jako pracy indywidualnej. Za wysiłkiem stoją określone czynniki, powody, osoby i zdarzenia. Jeśli ekstrawertyk miałby kogoś wskazać, to raczej nie myśli o sobie, a o „zewnętrznych okolicznościach”.

Dla ekstrawertyka otoczenie stanowi pole działania, dzięki temu wie, jakie znajomości są mu potrzebne, jakie elementy otoczenia wydają się sprzyjać współpracy, a jakie ją opóźniać. Gorzej, gdy w ferworze walki o wykonanie zadania straci poczucie tego, co spowodowało błędy. Wtedy trudno jest mu np. wystosować wobec siebie krytykę, mając wokół siebie zbyt wiele winnych.

OTRZEP SIĘ I RUSZAJ

Powiedzeń odnośnie reakcji na błędy możemy odnaleźć sporo. Możesz np. „otrzepać się z kurzu u wstać”, lecz równie dobrze możesz „przejrzeć na oczy i dostrzec nową drogę”. Najważniejsze w tym procesie jest jednak to, iż po błędach i porażkach należy zauważyć, iż pojawia się moment przywrócenia świadomości. Wiem, że zaistniała niesprzyjająca sytuacja i chcemy ją naprawić.

Kluczem do sukcesu jest tutaj traktowanie problemu. Możemy go wyolbrzymiać, traktując każdy jego element jak osobny kolec u naszej stopy. Możemy także nie doceniać problemu, gdy ten bije nas po twarzy. To, jak odnosimy się do niepowodzeń ma niebagatelne znaczenie w dalszym procesie naprawy szkód i myślenia o problemie.

Przypomnij sobie porażkę, która mocno na Ciebie wpłynęła. Co było bardziej uderzające? To, że wystąpiła, czy to że przez długi czas męczyła Twoje myśli? Czasem wystarczy pomyśleć o czymś abstrakcyjnym, by poczuć na sobie siłę własnego myślenia.

Najlepszym sposobem jest po prostu zmiana perspektywy. Za każdym razem gdy  popełnisz błąd, w pracy, w nauce, w relacjach międzyludzkich, lub czymkolwiek innym po prostu spójrz na siebie z perspektywy innej osoby. Zobacz siebie w sytuacji, która naprawia ten błąd. Potraktuj siebie jako kogoś, kto jest bogatszy o zasoby (emocje, uczucia, strategie, wnioski), które mogą uleczyć nieprzyjemną sytuację.